Dieta Vegańska

Cześć! Wracam po przerwie 😀

—–Dieta Vegańska—–

Jak zapewne niektórzy z Was wiedzą, lubię eksperymentować z różnymi rodzajami odżywiania, systemów żywienia, diet, jadłospisów, jak zwał tak zwał. Jedne są poparte naukowo, inne empirycznie jeszcze inne są czysto hipotetyczne. Zawsze też sprawdzam daną „dietę” na sobie zanim zacznę ją stosowac na swoich podopiecznych (etyka zawodowa). Uważam również, że żadne szkolenie, film na yt, czy dokument na Netflixie nie da Ci tyle doświadczenia co testowanie na własnej skórze.

Więc moi mili, ja Kuba, miłośnik burgerów z podwójnym kotletem, wychowany na mazurskiej kiełbasie i kotletach schabowych, ochrzczony w kościele pod wezwaniem 2g białka na kg masy ciała, byłem… przez 30 dni… na diecie VEGAŃSKIEJ!

Ale od początku, czyli założenia:

Czas trwania: 30 dni – bezpieczna jednostka czasu, żeby zaobserwowac wstepne zmiany w organizmie i nie zwariować (oczywiście zdaję sobie sprawę, że dluższy czas może doprowadzić do precyzyjnych wniosków ale o tym później)

Cel: sprawdzenie reakcji organizmu i wpływu na trening (performanss trejningowy)

Kaloryka: jako, że nie jestem (jeszcze 😀 ) ekspertem od diet vegańskich (trudność w dokładnym liczeniu kalori, w związku z iloscią różnych frakcji błonnika), jadłem posiłki do momentu uczucia sytości.

Restrykcje: zero mięsa, zero jajek, zero nabiału (ser 🙁 chlip chlip).

Pewnie zapytacie jak liczyłem makro składniki? Nie liczyłem, tak samo jak kalorii.

– No dobra, a co z podażą białka? Przecież tylko białko zwierzęce ma pełny profil aminokwasowy 😉

To prawda, żeby dobrze ułożyć pełny profil aminokwasowy musiałbym spędzic sporo czasu na liczeniu poszczególnych aminokwasów w danych warzywach/strączkach/nasionach/orzechach. Dlatego poszedłem w komponowanie posiłków z wielu produktów – różnorodnie i kolorowo na talerzu.

No i zaczęło się. Pojechałem do marketu po zakupy. Beka ze mnie, bo przez uprzedzenia miałem wrażenie, że będę umierał z głodu, to też za zakupy na „tydzień” wyrzuciłem lekko 3 stówy (gdzie zawsze oscylowałem 100-140). Dodatkowo hejt na vege, że dwa razy droższa. Dzisiaj jeszcze zostały mi ryże i kasze sprzed 6 miesięcy kiedy robiłem te zakupy 😀 😀 😀

Wiedziałem, że pierwsze dni to będzie faza adaptacji. U mnie pierwsze 10 dni było ciężkie, bynajmniej nie ze względu na głód bo go nie było. Odwiedzałem toaletę minimum 3 razy dziennie. To co się tam działo, można opisać poziomem debaty prezydenckiej – lekka kupa, dla mniej wrażliwych z ang. „rare heap”. Ale tego akurat sie spodziewałem, po tak dużej ilości błonnika. Kolejnym problemem był wzdęty brzuch. Na koniec dnia miałem zamiast brzucha urządzenie do mieszania betonu na budowie. Wtedy już wiedziałem, że nie wszystkie strączki są dla mnie, a na pewno nie w takich ilościach.

Całe szczęscie po 10 dniach, problemy się skończyły i bylo już uczucie komfortu i kontorli.

„-Na diecie vegańskiej umrzesz z głodu na samych roślinach!”

Głodu nie było. Powiem więcej – Było syto. Tym bardziej jak szacowałem kalorie i wychodził deficyt kaloryczny byłem zdziwiony, że na ujemnej kaloryce można się czuć tak najedzonym.

„-Na diecie vegańskiej ludziom brakuje normalnych, mięsnych potraw!”

W internecie jest multum przepisów na potrawy vegańskie (vege-burgery, vege-kotlety, kiełbasy sojowe, vege sery etc.) w knajpach i restauracjach są dania menu vege, które są spoko. Jeśli chodzi o mnie to jestem BARDZO MAŁO wymagającym konsumentem. Dodając do tego moje lenistwo jadłem całą paprykę jak jabłko. Albo hummus jak serek Danio. I am simply man.

„-spadnie Ci masa mięśniowa i siła, nie będziesz miał energi na treningu i regeneracji po!”

Wykonywałem trening siłowy w systmie HST. Dla nie wtajemniczonych 3 treningi siłowe całego ciała w tygodniu oparte na ćwiczeniach wielostawowych z wolnym ciężarem. Na żadnym treningu nie odczuwałem braku energii, spadku siły. Tak samo po treningu nie miałem zjazdów ani uczucia senności. Mogłem utrzymać fajny focus (stały, podwyższony poziom koncentracji) przez całą jednostkę treningową. Co do spadków masy mięśniowej, około 3 tygodnia zauważyłem, że mięśnie nie są tak „nabite” jak wcześniej co mogło mieć związek z tym, że nie przyjmowałem regularnej ilości węglowodanów każdego dnia.

„-jakie są PLUSY diety vegańskiej?”

Plusy, które zaobserwowałem na WŁASNYM przykładzie:

-odpowiednie nawodnienie – w związku z dużą ilością minerałów (w tym sodu i potasu) i ogólną zawartością wody w warzywach, zamiast standardowych dla mnie 4 litrów wody, piłem przez cały dzień około 1,5 litra nie mając suchości w ustach ani rpzez chwilę.

-dobra podaż witamin – przy takiej ilości i róznorodności warzyw i owoców dodatkowa suplementacja nie jest konieczna lub może być ograniczona

-tanie jedzenie – pod warunkiem, że kupujesz produkty nieprzetworzone (gotowe vegesery, kiełbaski sojowe swoje kosztują). Porównaj sobie ceny za kg ziemniaków i kg piersi z kurzczaka xD

-sytość – wysoki indeks sytości posiłkow, nie ma głodu, bardzo ważne dla osób, które są na redukcji

-stały poziom dystrybucji energii – przez srogie ilości błonnika i wolniejszemu wchłanianiu węgli, ani razu nie miałem uczucia „zjazdu” po posiłku czy senności, w ciągu dnia mój poziom energii był na stałym poziomie

„-jakie są MINUSY na diecie vegańskiej?”

Minusy, które zaobserwowałem na WŁASNYM przykładzie:

– większe zużcie papieru toaletowego – po fazie adaptacji było lepiej, ale nie mogę stwierdzić, że było regularnie

– wzdęcia brzucha – groch, fasola, cieciorka są smaczne, ale jako największe źródło białka, przy diecie budującej masę mięsniową musiałby być spożywane w znacznych ilościach co mocno komplikuje sprawę

– skomplikowane (w stosunku do diety mięsnej) składanie pełnowartościowego białka – trzeba więcej nakombinować, żeby złożyć pełen profil aminokwasowy dla osób, które tego wymagają

-utrudnione budowanie masy mięsniowej ze względu na objętość posiłków – spróbuj sobie wybrazić 5500 kcal z produktów vegańskich , bez szklanki oliwy z oliwek :O

-smuteczek gdy znajomi na mieście biorą pizze albo burgerka a ty bierzesz frytki z keczupem 🙁

Wnioski:

Dieta vegańska nie jest dla każdego, ale każdemu mogłaby pomóc, a przynajmniej niektóre jej elementy. Uważam, że jest to świetna opcja na redukcje tkanki tłuszczowej. Brak głodu, prostota w kontrolowaniu deficytu. Dla tych, dla których 50cm w bicepsie to wciąż za mało, vege diet może być kłopotliwa. Pamiętaj, że to tylko 30 dni, w celu dokładniejszych obserwacji nalożałoby wydłużyć okres testu do kilku miesięcy no i fajnie byłoby zrobic przed i po badanie krwi i pomiary na tanicie. Czas pokaże. Jakiej diety zawsze się bałeś a chciałbyś, żeby ktoś ją przetestował? Daj znać w komentarzu lub na priv.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *