Wymówki

Wymówki!!!!!!! ŻADNYCH wymówek, wytłumaczeń, uzasadnień, tylko 100% no pain no gain trening hardcore motivation bodybuilding bbc gangbang mothafucka!

Dzisiejszy tekst będzie o wymówkach i to nie dlatego, że chcę zostać jakimś tam motywejszyn kołczem. Osobiście trochę mi się już przejadły relacje na insta, snapach, osób w spoconych koszulkach, które ledwo łapiąc oddech pytają:

„- A czy Ty już zrobiłeś/aś dzisiaj swój trening?”

Nie zrozumcie mnie źle, bo to, że ktoś ma mega zajawę na siłownie i dzieli się tym z innymi jest spoko, żyjemy w erze internetowego ekshibicjonizmu, ale serio….

Matka 2 dzieci i jednego psa, która pracuje na pół etatu fizycznie, wraca do chaty, ogarnia jedzenie, sprzątanie, pranie, odrabia lekcje z dziećmi, nie ma czasu iść do fryzjera ani kosmetyczki, słyszy jak jakaś #fit_goła_dupa_wco2zdjęciu jej mówi, że wymówki są dla słabych. No beach please (z ang. proszę plażę)

Albo ojciec lub kawaler, zapierdzielający w ostrym fizycznym kieracie po 12 godzin dziennie, wyrabiający 300 godzin miesięcznie, żeby spłacić kredo na nowe auto z salonu i dom i dzieci albo alimenty, daje z siebie wszystko dla rodziny i bliskich i słyszy od jakiegoś #ifbb_atlete_kompetyszor_persona_trejna BĄDŹ LEPSZĄ WERSJĄ SIEBIE!!!!!!!!

Taka wszechobecna presja do bycia zajebistym.

A ludzie normalni czują tą presję, presję bycia ocenianym z wyglądu i ubioru i często własnie przez to szukają wymówki, żeby nie pójść na siłownie. A ja przez to tracę potencjalnych klientów 🙁

Oczywiście, wszyscy znamy sytuacje kiedy lenistwo wjeżdża mocno. Sam jestem mistrzem takich wymówek:

„aaa nie zrobię dziś treningu po pracy, to wrócę szybciej na chatę i napisze nowego posta na fb” po czym wracam szybciej na chatę i przez godzinę (bo tyle czasu zyskałem przez rezygnację z treningu) oglądam jutuba. Albo „nie zrobię dziś treningu bo nie jadłem od 6 godzin i mógłbym zemdleć bo zmęczony jestem” ta… ale za to jak 2 lata temu śmigałem treningi na czczo o 6 rano to było zajebiście fajnie.

Ważne, że nie czuje z tego powodu wyrzutów sumienia, a jedynie smutek, że ominęła mnie fajna zabawa i moja forma się oddala.

Pomijam kwestie chorób wszelkiego rodzaju, bo trening bez pełni zdrowia to dosyć ryzykowna sprawa.

Musicie sobie zadać jedno zajebiście ważne pytanie:

„Po co ja trenuję?” a nie „Czy muszę trenować?”

Bo gwarantuję Wam, że jak zadacie to drugie to wasza psychika znajdzie milion wymówek, które będą wydawać się logiczne. Wiem bo też tak miewam.

Także moje sportowe zwyrole, przypomnijcie sobie dlaczego ćwiczycie i będzie wam łatwiej ruszyć do boju!

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *